2011-03-11 12:59:14
Swan
Przed dwoma momentami skończyłem oglądać wywiad Sergiusza Ryczela z Arturem Borucem (wyemitowany w nSporcie). Była to jedna z rozmów, które chciało się słuchać - żadnego całowania po pewnym miejscach ciała, rzeczowo przestawione sprawy poprzez człowieka z wewnątrz. Historia zdążyła już zapomnieć wszelkie przypadki, gdy wciąż aktualny (Smuda przenigdy nie przyznał, że Boruc został poprzez niego skreślony) kadrowicz decyduje się na tak otwartą krytykę selekcjonera. W parę chwil dotarł do mnie inny fakt - jeżeli Smuda jako trener reprezentacji kiedykolwiek cieszył się autorytetem, to o tym w czasie obecnym ma możliwość raczej zapomnieć. Manchester rozkręcał się z meczu na mecz i najpierw wyeliminował bezbarwny Inter, następnie odprawił z kwitkiem Porto (choć łatwo nie było. Na Old Trafford padł remis 2:2 po "meczu błędów"), ażeby wreszcie dwukrotnie pokonać Arsenal. W fazie grupowej błyszczeli Wayne Rooney i Berbatow, a w pucharowej wreszcie odnalazł się Ronaldo. Portugalczyk długo nie potrafił w tym sezonie Ligi Mistrzów pokonać bramkarza rywali, ale jak już to zrobił, to zaczął strzelać seriami. Jednakże powszechna opinia, że jest jest on jednym z najlepszych piłkarzy świata, potwierdza się. Barcelona zremisowała 0:0 z Chelsea w meczu, który był po prostu nudny. Mam złudzenie, że Barcelona nie była sobą. Josep Guardiola na chwilę zamienił się w Anglika i nakazał pokonać Chelsea po angielsku. Nie było właściwie nic, z czego Barca słynie. Brak akcji kombinacyjnych, krótkich wymian podań na niewielkiej przestrzeni, łatwy brak finezji. Leo Messi, który w każdym meczu musi przeprowadzić ze trzy swoje rajdy, tym razem spróbował raz, ale odbił się od Alexa. I to aby było na tyle z jego strony. Kiedy rok temu do rywalizacji o najcenniejsze w klubowej piłce trofeum szykowali się piłkarze Manchesteru United i FC Barcelony, mecz zapowiadany był jako starcie dwóch najlepszych piłkarzy globu. Obecnie też podgrzewa się atmosferę finału stosując dwa nazwiska. W przeciwieństwie do C.Ronaldo i L.Messiego, Louis van Gaal i Jose Mourinho mają prawdopodobnie jeszcze większy wpływ na losy meczu, którego są uczestnikami. Posiadamy tutaj do czynienia nie tylko z wielkimi umysłami, ale również z ludźmi o żelaznej pięści. Ludźmi, przy których miękną najwięksi buntownicy, prędzej czy w przyszłości poznając swoje miejsce w szeregu. Wreszcie ze strategami, w których głowie pojawia się średnio kilkaset rozwiązań na minutę wraz z ewentualnymi konsekwencjami ich wdrożenia w życie.